• Wpisów:333
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 19:47
  • Licznik odwiedzin:18 422 / 1637 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
*Po lekcjach*
Gdy zadzwonił dzwonek ruszyłam szybko do szafki. Odłożyłam książki i zeszyt od j.polskiego. Gdy szukałam w szafce butelki wody, którą rano tam wsadziłam, usłyszałam piosenkę Salute mojego ulubionego zespołu Little Mix. Szybko odnalazłam mojego złotego IPhone 5s (od aut. tak wiem, że są 6 i 6s, ale nie lubię tych modeli ) i odebrałam połączenie.
-Halo?-powiedziałam
-Słuchaj gówniaro. Wiem, że skończyłaś lekcje. Zbieraj swojego brata łajdaka i za 7 minut i 2 sekundy macie być w domu!-zaczęła macocha.
-Ale przecież to niemożliwe! Sam powrót trwa 15 minut!
-Nie pyskuj małolato! Powiedziałam coś do cholery!
-Ja pieprzę...To jest niemożliwe, głucha jesteś?!-zdenerwowałam się.
-Mam już Ciebie mała szmato dosyć! Powiedziałam coś i mam to w dupie jak to zrobisz. Im więcej idiotko dyskutujesz, tym masz coraz mniej czasu! Aha! I za te Twoje pieprzone odzywki smarkulo, masz zakaz spotykania się z tym Twoim chłoptasiem lamusem.
-On nie jest moim chłopakiem, ani nie jest lamusem.
-Gówno mnie to. Jeśli się dowiem, że się z nim spotkałaś, pożałujesz.
-Jasne.-zirytowana jej wypowiedzią rozłączyłam się. Zaczęłam pakować wszystkie potrzebne rzeczy, a strumyki łez przemieszczały się po moich policzkach. Zamknęłam szafkę kluczykiem i pobiegłam w stronę klas w której pewnie siedzi. Przed wejściem otarłam łzy, by nikt nie zauważył, że płakałam.
-Fede, szybko. Zbieraj się!
-Czemu?
-Później Ci wyjaśnię, mamy pięć minut na powrót do domu!
-Macocha...
-Szybko!-szturchnęłam mojego brata w ramię, a ten zabrał plecak, pożegnał się z kolegami i razem ze mną wyruszył biegiem w stronę domu.
-Jak Ty możesz tak szybko biegać w takich butach?-zapytał
-Przyzwyczaiłam się.
-Violetta!-usłyszałam za nami głos.
-Super...Verdas-pomyślałam. Już chciałam odkrzyknąć, ale przypomniałam sobie słowa macochy. Wolałam nie ryzkować.
*Kilka minut drogi później*
Wbiegliśmy do domu...Teraz chwila prawdy....Udało się! Dobiegliśmy na czas. Fede w mgnieniu oka ruszył do siebie. Chciałam zrobić to samo, lecz coś mnie zatrzymało.
-Jeszcze raz gówniaro będziesz się tak do mnie odzywać, a kara będzie jeszcze gorsza-powiedziała i nim zdążyłam mrugnąć, Amanda uderzyła mnie bardzo mocno w twarz. Złapałam się za bolące miejsce i dałam upust łzom. Chciałam oddać, lecz kobieta zrobiła unik i z pięści uderzyła mnie z całej siły w brzuch. Złapałam się w talii i zgarbiłam. Bolało jak Boga kocham. Jednak na tym się nie skończyło. Kobieta zaciągnęła mnie do kuchni i tam zaczęła mnie maltretować.

Stałam przed lustrem i oglądałam swoje ciało. Rozcięty łuk brwiowy, siniaki na brzuchu, rękach i nogach. Podbite oko. Rozcięta warga...I zaschnięta krew, która leciała mi z nosa podczas katorg. Nie spodziewałabym się takiego obrotu spraw. Z tego wszystkiego otworzyłam okno, wyjęłam z torby paczkę Malboro i zapaliłam jednego papierosa. Nie palę nałogowo. Palę w bardzo wyjątkowych momentach, takich jak ten. Miałam już tego wszystkiego dosyć. Po zgaszeniu niedopałka schowałam paczkę papierosów i poszłam do łazienki. Chwila relaksu...Wlałam do wanny (od aut. Viola ma wannę i prysznic łazience ) trochę olejku o kwiatowym zapachu. Po przygotowaniu kąpieli weszłam do wanny. Brzuch mnie strasznie zabolał. Po poliku spłynęła mi łza. Jedna, samotna kropla słonej cieczy. Włączyłam mojego czerwonego JBL (głośnik przenośny) i wybrałam sobie jedną z moich ulubionych playlist w której znajdują się między innymi piosenki Little Mix.

*Około 40 minut później*
Po wytarciu się ręcznikiem ubrałam się w to:

(bez torby)
Po wysuszeniu i rozczesaniu włosów, postanowiłam zostawić je rozpuszczone, by zasłoniły jak najwięcej. Przed wyjściem z pokoju założyłam jeszcze moje okulary, zamiast soczewek, których używam na co dzień. W kieszeń wsadziłam parę drobniaków w razie czego i oczywiście mój telefon. Aktualnie zaczyna się weekend, więc nie martwię się pracą domową zadaną dzisiaj. Zarzuciłam kaptur i wymknęłam się z domu. Zadzwoniłam do Lu i poprosiłam o spotkanie. Moja przyjaciółka bez najmniejszego zastanowienia zgodziła się. Umówiłyśmy się w ,,Quiero Cafe".
*************************
Hej!
W końcu coś wstawiam! Słuchajcie, męczyłam się z tym krótkim opowiadaniem dwie godziny. Weny trochę brak, ale coś tam nabazgrałam dla was Powiem Wam, że ciężko po takim czasie się pisze, ale wciągnęłam się na nowo Nie wiem kiedy będzie 19. Chcę jeszcze Was poinformować, że na początku sierpnia wyjeżdżam i nie wiem jak to będzie
No dobra....Także co? Do następnego
Paaaaa!
/Tinistas
 

 
20 czerwca minęły dwa lata bloga.
Bardzo dziwnie się tu pisze po...Prawie 2 miesiącach nie pisania. Naprawdę, postaram się niedługo dodać kolejny rozdział. Nie za bardzo mam teraz czas na wyjaśnienia, ponieważ siedzę w szpitalu z powodu stanu zdrowotnego. Mam za chwilkę badania, dlatego nie mogę zbytnio się rozpisywać.
Bardzo dziękuję za 12 689 odwiedzin To dla mnie naprawdę wiele, chociaż nie powiem. Liczyłam, że ten blog szybciej osiągnie sukces, niż ten na blogspocie, który niedługo też będzie miał urodziny Tamten ma ponad 20 tyś odwiedzin, co jest dla mnie...Wow...
No dobrze. Ja już lecę.
Pa <3
Tinistas
 

 
Myśleliście, że to koniec?
Ależ oczywiście, że nie!
Tak łatwo się mnie stąd nie pozbędziecie
Także no...Ten....Powracam i ogólnie się trochu zastanawiam czy nie zacznę nowego opowiadania, bo na to skończyły się już mi pomysły
Czyli, że na pewno pojawi się ankieta.
Także teraz mam kilka dat w których będę nieobecna xd
Zacznijmy od....
2.06-w szkole mam Dzień Dziecka
3.06-Jedziemy z klasą na przedstawienie xd
4.06-Jadę na Lednicę dla młodzieży
7-9.06-Wycieczka klasowa do Wrocławia
20.06-Mam bal szkolny dla ostatnich klas
1-7.07-Jadę na tak zwane ,,Wakacje z Bogiem".
Także tak xd
Ogólnie tak to wygląda xd Cały początek czerwca zawalony wyjazdami itp.
Zresztą ogólnie ostatnio się trochę u mnie pozmieniało oraz ja też się trochę pozmieniałam...
Pozmieniały się moje relacje z innymi...
Dzisiaj prawie że straciłam mojego przyjaciela...
Mnóstwo jest kłótni u mnie w szkole jeśli chodzi o klasową wycieczkę...
Teraz staram się o jak najlepsze oceny, by wyjść z jak najlepszym świadectwem ze szkoły itd...
Wiem już, że prowadzenie samej bloga ,,modowego" nie jest moją mocną stroną, dlatego odchodzę z tamtego bloga.
Ale spokojnie. Na tym i na blogspocie zostaję
Kiedy pojawi się najbliższy post?
Nie wiem xd
JA się już zmywam, bajo
Mr.Sangster aka Tinistas
 

 
Hejka!
Tutaj Tinistas.
Mam dzisiaj całkiem istotną sprawę.
Ale najpierw...Nie nie kończę z blogiem, spokojnie. Dostawałam kilka takich wiadomości, że czemu kończę itp.
Nie mam zamiaru jak na razie kończyć blogować, tylko musicie mnie zrozumieć.
Ostatnio... Moje życie stało się nieprzewidywalnie skomplikowane.
Raczej nie chcę was zagłębiać w moje sprawy prywatne.
Zobaczcie, są święta. Jeszcze rok temu bym coś dodała, ale teraz niestety nie mam zbytnio czasu, weny ani dobrego samopoczucia.
Oprócz świąt, 31 marca mam urodziny, co też wiąże się trochę z moimi nerwami.
6 kwietnia moja mama ma urodziny, także prezenty...
Do tego szkoła. Masakra... Obiecuję, że tak mniej-więcej w połowie kwietnia będzie lepiej, ponieważ teraz mam bardzo dużo materiału narzucanego ze względu na moje egzaminy końcowe. Codziennie mam zliczając razem wszystkie przedmioty ok. 20-30 zadań domowych.
No i oprócz moich problemów w które Was nie zagłębiam, są jeszcze dwie istotne sprawy.
1.Brak weny. Niestety, przez to, ze tak bardzo się denerwuję, nie mam weny, tak jak kiedyś.
2.Złe samopoczucie. Naprawdę przez ostatnie czasy czuję się okropnie. Nie chodzi mi tylko oto, że zaczynam znowu chorować. Mam strasznego doła i nie mam ochoty jak na razie do wykonywania jakichkolwiek czynności.
Naprawdę Was bardzo przepraszam, ale chciałabym powrócić do przeszłości i pisać takie dłuższe rozdziały. No i na pewno jak będę już na siłach dokończę Os, którego chciałam wstawić już dawno.
No i jeszcze chce wam podziękować za tak dużą liczbę wyświetleń. Mimo wszystko blogi to część mojego serca, jak i życia.
Kocham Was
Beso! #Tinistas
 

 
Hejka moi kochani! <3 Niedługo będą tu w sumie dwa lata!
Nie nie odchodzę, ani nie odeszłam.
Wielki brak czasu...
Mam 3 blogi, więc musicie mnie zrozumieć.
A teraz mam też więcej nauki itp. bo mam wiele konkursów i też egzaminy końcowe...
Także: szkoła, 3 blogi, do tego choroba, problemy w moich relacjach itp.
Sama mam dla siebie mało czasu, więc musicie mnie naprawdę zrozumieć
Ale już wracam i przepraszam!
Może w środę pojawi się This is crazy love 18
Meeega mi brakuje tego opowiadania
Tylko ogólnie...
Denerwują mnie troszkę ciągłe komentarze: Zapraszam do mnie, pod każdym postem! JA rozumiem jak jakiś komentarz i do tego to dodane, ale same komentarze ,,Zapraszam do mnie " troszkę....Irytują
Co powiecie w ogóle na nowy wygląd? Chociaż zżyłam się z tym
No i dziękuję wam za 11 245 odwiedzin! To dla mnie wielkie osiągnięcia, jak na pingera...Ale oczywiście nie zapomnijcie o moim blogu również z opowiadaniami o Leonettcie na blogspocie (www.opkileonetta.blogspot.com) oraz o blogu który prowadzę z Liv (www.livandgadula.blogspot.com).
Także mam nadzieję, że mi wybaczycie tą prawie stu dniową nieobecność
#Tinistas
 

 
Hejcia!
W tym poście chciałam was poinformować o tym, że żyję i nie zrezygnowałam z pisania!
Po prostu na razie nie mam czasu,by usiąść i na spokojnie napisać rozdział. Nie mam pojęcia czy za tydzień coś napiszę, ponieważ nie ma mnie w domu. Idę balować xD
Jak na razie mam mnóstwo nauki, sprawdzianów itp.
W czwartek miałam jeden sprawdzian, w piątek kolejny i po szkole próbę. Wczoraj miałam występ także sami widzicie...
W każdy dzień gdzie mogłam coś napisać, miałam próbę.
A ja jeszcze muszę na jutro nauczyć się wiersza...
W piątek mam kolejny sprawdzian, a we wtorek kartkówkę z matmy z tematu z którego jestem...
Mega słaba. Do tego w środę mam szkolną imprezę andrzejkową i muszę jechać kupić buty. W sobotę idę na inną imprezkę z przyjaciółmi. Także sami widzicie jak mam wszystko zawalone, do tego na za tydzień w poniedziałek mam lekturę szkolną. Ale mniejsza oto.
Chcę wam polecić bloga:
livandgadula.pinger.pl
Zaczynam go prowadzić z przyjaciółką
Także serdecznie zapraszam!
#Tinistas ♥♥♥
 

 
Hejka kochani! Słuchajcie, niestety dziś nie będzie rozdziału, ponieważ mój laptop (głupi) usunął mi całe opowiadanie jakie miałam napisane w wordzie () A nie mam jak napisać, bo za chwile idę do Livci, gdzie ćwiczymy układ na występ do Peligrosamente bellas Także niestety, postaram się dodać jutro czy dziś wieczorem No i dziękuję za 8615 odwiedzin! Nie wierzę, że jetem tu już 505 dni Także, pa!
#Tinistas
  • awatar ✔ PERFECTO ✔: Livcia się nie może doczekać teatru Patt :* Czekam na rozdział, bo jak nie to piszesz u mnie go w poniedziałek :* A odwiedzin Gratuluję ♥ I czekam na ich szybkie przybycie :* Dodaję do obserwowanych :*
  • awatar Chasing dreams ღ: Gratuluję odwiedzin :* zasłużyłaś! Czekam na rozdział.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
-Okej, to ja lecę do Luśki-powiedziałam do chłopaków, gdy byliśmy już w budynku i zauważyłam moją przyjaciółkę.
-Do zobaczenia-pomachałam jeszcze ręką i podeszłam do dwóch, plotkujących kobiet.
-Hej Lu-powiedziałam ignorując Włoszkę.
-O, hejka Violu, właśnie z Fran gadałyśmy o Michael'u.
-Aha, w takim razie nie przeszkadzam.-powiedziałam trochę smutna
-Ale nie pogadasz z nami?-zapytała blondynka
-Z nią nigdy-powiedziała Francesca i odeszła.
-Wow...Okay, o co poszło?-zapytała dziewczyna i ruszyłyśmy w stronę szafek.
-Wczoraj się na mnie wydarła i się na mnie obraziła, bo byłam zazdrosna.
-Ale o co?
-Bo przyszła jakaś laska gdy byłyśmy razem na zakupach, Fran z nią poszła i mnie zostawiła.
-Nie wierzę.
-To lepiej uwierz.
-Nie przejmuj się nią. Szczerze? Jestem pod wielkim zdziwieniem, że ona tak postąpiła.
-A ja niby nie? No i nie zgdniesz kto mnie pocieszył wczoraj.
-No, mów.
-Leon.
-Co, Leon?!
-Ciszej-zakryłam Ludmile usta, gdy krzynęła.
-Tak,Leon. Trochę wczoraj pogadaliśmy. Wiesz, że on ma psa?
-Pewnie jakiegoś ochydnego kundla.-westchnęłam
-Przestań Lu. Ma białego labradora, Mike'a.
-Nie wierzę! On ma naszego ulubionego psa?-zdziwiła się Luśka. Obydwie mamy obsesję na punkcie białych labradorów.
-No właśnie. I nie uwierzysz. Dzisiaj go zobaczę!
-No, nie wierzę. Idziesz do Verdasa?
-No, na te korepetycje.
-Dobra kochana, chodź na lekcje.
*Około 5 min później*
-Dobra, Castillo, oboje i Verdas do odpowiedzi-powiedziała wiedźma.
-A nie mówiłam-szepnęłam do Fede. Pewnie znów dostanę jedynke, bo się nie uczyłam.
-Dobra Verdas, powiedz mi co to tkanka?
-Tkanka to zespół komórek o wspólnym pochodzeniu, podobnej budowie i funkcjach.
-Dobrze, Federico. wymień kwasy nukleinowe i opisz jeden z nich.
-Kwasy nukleinowe to DNA i RNA
DNA to kwas deoksyrybonukleinowy, jest nośnikiem informacji genetycznej. Jego struktura odkryta została w 1954 r. przez dwóch uczonych: Jamesa Watsona i Francisa Cricka.
-Bardzo dobrze,Castillo-zwróciła się do mnie. Kątem oka zerknęłam na Leona, wierzył we mnie.
-Wymień tkanki.
-Ale jakie?
-Castillo, nie denerwuj mnie.
-Ale ja rozumiem, tylko chciałabym, żeby pani sprecyzowała. Tkanki zwierzęce, ludzkie?
-Po prostu wymień.-powiedziała wściekła. Wziełam głęboki oddech i powiedziałam:
-Dobrze, tkanka nabłonkowa-zaczęłam zgniatać swoje palce za plecami-tkanka mięśniowa, tkanka nerwowa i...-no nie! Wpadłam. Opuściłam głowę.-Myśl Myśl!-mówiłą moja podświadomość. Znów zerknęłam na Leona. Wzrokiem zaprowadził mnie na swoje dłonie. Złączył dwa palce.
-No trudno Castillo, już myślałam, że się nau...-przerwałam
-Tkanka łączna!-wykrzyknęłam.
-O proszę! A jednak. Leon pięć, Federico pięć i Violetta pięć z minusem.
-Dziękuję-szepnęłam gdy wracałam do ławki obok Leona, ten tylko się na mnie spojrzał z uśmiechem.
-Dobrze, otwieramy podręczniki na stronie 62. Dzisiejszy temat to skłąd chemiczny komórki.
***************
Tam, tam tam!
Oto 17!
Tak, właśnią ten rozdział napisałam wcześniej
Ale tylko ten
Nie umiem pisać na zapas
Niestety
Także mam nadzieję, że się spodoba
No to do nexta, bye!
#Tinistas
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
*Rano*
Siedziałam na łóżku przygotowana do wyjścia. Przeglądałam aplikację Instagram. Uwinęłam się ze wszystkim szybciutko, więc zostało mi dwadzieścia minut do wyjścia. Wyglądam o tak:

(Buty na platformie, korku. Całe czarne, a podeszwa wraz z korkiem biała)
Nie chciało mi się dzisiaj za bardzo odstawiać. Wczoraj Leon podał mi swojego Instagrama i go zaobserwowałam. Zauważyłam, że dodał nowe zdjęcie dwie minuty temu:

Idę po @federhey i @Vilu<3.
P.S. Czy tylko ja mam znienawidzone przezwisko ,,Leoś"?
Szybko napisałam komentarz:
@leonverdas Czekamy Nie tylko Ty
Zabrałam moją torbę, do której schowałam telefon i poszłam pod pokój Fede.
-Leon już idzie, także może się zbierajmy?
-No okay, tylko wezmę bluzę.
-Dobra, możemy iść-powiadomił mnie Fede i zeszliśmy na dół. Następnie wyszliśmy z jednorodzinnego domu i poszliśmy w kierunku domu Leona. Oczywiście Fede prowadził.
-Siemka stary-krzyknął Fede gdy Leon był trzy metry odległości od nas.
-Nie drzyj się-powiedział-Siema.
-Hejka-powiedziałam rozbawiona całą sytuacją.
-Hej,nie śmiej się. Ja tak mam codziennie-powiedział.
-Dobra, bo spóźnimy się przez was gołąbeczki-powiedziałam z uśmiechem, a chłopacy spojrzeli na mnie wzrokiem, który jakby mógł zabijać, leżałabym trupem
-O, oł-powiedziałam i zaczęłam uciekać, bo wiedziałam, że Fede zacznie mnie gonić.
-Aaaa! Fede! Przestań!-krzyczałam, zatrzymałam się przy drzewie by uspokoić trochę oddech, ale Fede był coraz bliżej. Nagle coś mnie pociągnęła z tyłu
-Poczekaj tu-powiedział szatyn i poszedł do Fede. Po jakiś dwóch minutach wyłoniłam się za drzewa i zobaczyłam Leona trzymającego przerażonego Fede nad jeziorkiem.
-Czyli nie chcesz trafić do wody?-pytał Leon ze śmiechem. Podeszłam bliżej i zaczęłam się śmiać.
-Nie proszę!-mówił mój brat cały przerażony.
-To grzecznie przeproś.
-Przepraszam.
-Nie mnie, tylko swoją siostrę durniu-powiedział przez śmiech puszczając już Włocha.
-Przepraszam siostrzyczko, już nigdy tak nie zrobię-powiedział, a ja wychyliłam za niego głowę i spojrzałam na szatyna, który się śmiał.
-Dobra, teraz serio chodźmy bo się spóźnimy-powiedziałam.
-A od kiedy ci tak pośpiesznie do szkoły?-zapytał Leon
-A od kiedy Tobie tak nie pośpiesznie?-zapytałam trochę zdenerwowana-Sorry, ale nie mam zamiaru spóźnić się na lekcje wiedźmy, tym bardziej, że jesteśmy pytani.
-Skąd wiesz? Przecież nie mówiła nic, że my-zdziwił się Fede.
-Jednak umiem liczyć, mądrze jak i racjonalnie myśleć. Normalnie. Ostatnio był Carlos i Gery, następny numer w dzienniku to Fede, potem ja,trzy numery dalej jest Leon. Proste jak but, ona zawsze tak robi.
-No tak, ale jest jeszcze Johnas.-powiedział Federico.
-Niby tak, ale wczoraj nie był pytany, bo zgłosił nieprzygotowanie, a dziś go nie będzie bo dał zwolnienie.
-Boże skąd to wszystko wiesz?-zapytał zdziwiony Leon.
-Mam swoje źródła-powiedziałam i ruszyliśmy do szkoły.
***************
Hey, Hey, Hey!
Witam was po długiej przerwie.
Nic nie dodawałam, ze względu na brak czasu.
Ale, że jestem niestety chora napisałam i dodałam!
Czemu niestety?
Dużo osób, by się cieszyło.
Ale ja nie.
Lubię chodzić do szkoły, bo mogę spotkać się tam ze znajomymi.
Postaram się napisać kilka rozdziałów w przód i wam dodawać potem,
a przy następnej okazji napisać znów kilka w przód.
Także ja lecę,
bye!
#Tinistas
 

 
-Co ci mówiłem o powrotach do domu?-zapytał z lekka zdenerwowany ojciec. Gdy wyłonił się z kuchni Leon się odezwał:
-Dobry wieczór
-Tak, tak, dla kogo dobry to dobry. Gdy wychodziłaś mówiłaś, że idziesz z tą twoją psiapsiółeczką na zakupy, a tu wracasz z jakimś chłopakiem! Ładnie to tak kłamać?!
-Nie kłamałam! Byłam z Fran na zakupach, a Leona spotkałam po drodze gdy wracałam, akurat szedł do nas by pożyczyć od Fede notatki.
-Nie kłam!-krzyknął wkurzony-Marsz na górę masz szlaban!
-Tak, jasne-powiedziałam znudzona i trochę zawstydzona. Ruszyłam z Leonem na górę
-Przepraszam-szepnęłam.
-Za co?
-Że musiałeś tego słuchać...
-Nic się nie stało, ja idę do Fede, przyjdziesz?
-Tak jasne, tylko to odłożę i się przebiorę.
-Okej-odpowiedział z uśmiechem i zniknął za drzwiami do pokoju Federa, a ja weszłam do swojego pokoju. Nie chciało mi się tego rozpakowywać, więc torby rzuciłam przy łóżku i ruszyłam wybrać strój. Po krótkim namyśle zdecydowałam się na to:

(Bez tych dodatków z trampkami )
Pomyślałam o pamiętniku. Na pewno ktoś już go przeczytał. Nie zauważyłam, a już byłam pod drzwiami od pokoju Fede. Lekko zapukałam i weszłam
-Hej-powiedziałam.
-Cześć sis, wchodź.-powiedział Fede, a ja zamknęłam za sobą drzwi.
-Akurat mamy nowy kawałek, chcesz posłuchać?-zapytał zielonooki szatyn.
-Jasne-powiedziałam i usiadłam na łóżku. Leon wziął gitarę i zaczął grać, a Fede zaczął śpiewać.
-I co! Mówiłam, że od G będzie lepiej!
-Czyli to ty wpadłaś na ten świetny pomysł?-zapytał Leon
-No, a jak? Przecież ja zawsze mam najlepsze pomysły!-powiedziałam i się zaśmiałam, a chłopacy ze mną.
*Dużo później*
Razem z Fede i Leonem posiedzieliśmy dwie godziny. Nie wierzę, że aż tyle spędziliśmy na gadaniu. Gdy pożegnaliśmy się z Leonem i chłopak wyszedł, popędziłam na górę. Zabrałam swoją piżamkę i weszłam do łazienki. Naga weszłam pod strumień letniej wody do kabiny prysznicowej. Ciało umyłam żelem o zapachu mango, a włosy o zapachu aloesu. Następnie włosy owinęłam w tak zwany turban, a ciało wytarłam białym, puchowym ręcznikiem. Ubrałam wcześniej przygotowany zestaw i odwinęłam włosy. Rozczesałam je i nałożyłam odżywkę bez płukania, następnie ponownie rozczesałam włosy i związałam je w warkocz na bok. Umyłam zęby pastą wybielającą i wyszłam z łazienki. Padnięta podeszłam do łóżka i położyłam się na nim oraz przykryłam kołdrą. Po chwili Morfeusz zabrał mnie do siebie.
$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$
Cześć i czołem, kluski z rosołem!
Macie nexcika...
Słabo wyszedł.
Znowu mało aktywności...
Powiedzcie co mam zrobić?
Częściej dodawać?
Czy może po prostu nie nadaję się do pisania?
No nie wiem....
Okay, lecę pisać na drugiego bloga
Bye!
#Tinistas
  • awatar Tęczowe marzenia ♥: Hejo ! :* cudowne opowiadanie z niecierpliwością nie mogę doczekać się kolejnego ito nie prawda ci napisałaś! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hejka kochani!
Przychodzę do was z notką <3
Ma kilka spraw:
1.Dopadło mnie brak weny. Nie to, że nie chce pisać tego opa! Bo mi się mimo wszystko podoba! Ale nie mam na razie pomysłu na dalsze rozdziały, także przepraszam, dziś się nic nic nie pojawi, a za tydzień? Nie wiem.
2.Mam takie pytanko. Co powiecie, żebym założyła bloga o sobie? Takiego gdzie bym wszystko umieszczała? Piszcie koniecznie.
3.Prawie nikt nie komentuje. Naprawdę, jeśli czytacie komentujcie, bo to daje mi najwięcej motywacji
4.Wygląd. Nie wiem kiedy zmienię. Iza odeszła całkiem z pingera i nie mam z nią kontaktu,a na kodach wgl się nie znam
5. Pamiętajcie, że nie mg dodawać rozdziałów częściej! Prowadzę drugiego bloga i chodzę do szkoły! A od początku roku chcę mieć dobre oceny, by mieć dobre wyniki!
6. Prawdopodobnie będę prowadziła trzeci blog z Liv wspólnie, ale to nie jest pewne, dlatego na razie nie podam wam tematyki
7. Dziękuję wam bardzo za 7744 odwiedzin
Nadal nie mogę uwierzyć w to, że jestem tu już 463 dni! Jeszcze raz: DZIĘKUJĘ WAM!
Także to tyle, piszcie koniecznie co sądzicie
#Tinistas
  • awatar Tinistas :*: @Ŕochellistas ♥: Bardzo dziękuję:* Liv z...Wiele blogów xD Nie śpię bo krzyczę squee z Willow czy pokochaj mnie jeszcze raz.
  • awatar Ŕochellistas ♥: Możesz u mnie zamówić wygląd ;) Możesz założyć. Gratulacje! Rozumiem nie masz weny :/ z jaką Liv?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
-Tak poza tym, jak już się spotkaliśmy,to twoja komórka-powiedział szatyn
-Właśnie, dzięki. A to twoja-powiedziałam podając mu złoty przedmiot.
-Viola,tu jesteś! Wszędzie cię szukam, dlaczego wyszłaś?!
-Nie chciałam ci przeszkadzać z twoją przyjaciółką-powiedziałam lekko zirytowana. Zapomina o mnie, a potem się o mnie troszczy? Szczyt wszystkiego.
-Ale Viola, przecież ty jesteś moją przyjaciółką!-powiedziała zdenerwowana.
-Tak uważasz? Ja też tak kiedyś myślałam, ale przyszła ta cała Amy i od razu poleciałaś do niej!
-Czyli co?! Nie mogę mieć innych przyjaciółek oprócz ciebie?!
-Nie zabraniam ci mieć innych przyjaciółek, ale skoro przyszłyśmy razem na zakupy, by razem spędzić czas to fajnie by było gdybyś spędzała go ze mną!
-Leon miał rację! Rzeczywiście jesteś cholernie wredna i samolubna!
-Ej! Ja nic takiego nie mówiłem od dobrego tygodnia!
-Powiem ci tyle. Zawiodłam się na tobie. Nie jestem wcale samolubna. Po prostu miałyśmy razem spędzić czas. A gdy przyszła ta cała Amy od razu się do niej rzuciłaś, a mnie wystawiłaś do wiatru. Nawet Leon jest teraz większym wsparciem dla mnie niż ty! Przyjaciółeczka od siedmiu boleści. Najwyraźniej znowu się pomyliłam na kimś. Wiesz co mnie denerwuje w ludziach? Że udają fałszywie dobrych, by kogoś zranić.-mówiłam dając upust łzą. Jak najszybciej podniosłam moje torby z zakupami i ruszyłam w kierunku miejsca, które jest ostatnim gdzie mogę pobyć sama.
*Leon*
-To idź sobie! Nie potrzebuję wrednej idiotki!-krzyknęła Włoszka.
-Francesca!
-Co znowu?! Ty też będziesz o mnie mówić jak najgorzej?! Jeśli chcesz mi wypominać jaką jestem złą przyjaciółką to lepiej sobie daruj. A zresztą co cię obchodzi ta Castillo,co?!
-Może rzeczywiście Violetta nie jest najlepsza na świecie, ale się stara. Nie widzisz tego? Ją teraz trzeba wspierać.Ona nie ma wspaniałej rodziny tak jak ty! A teraz zachowałaś się okropnie. Jesteś jej przyjaciółką?
-Nnnnoo nniby tak, ale...
-Nie ma żadnego ,,ale" Fran. W tej chwili nie zachowałaś się jak jej przyjaciółka.
-I co ja mam teraz zrobić?! Mam ją przepraszać?! To nie ja jej nagadałam miliona przykrych słów!
-Ja pierdziele, Francesca! Znacie z Ludmiłą i Fede Violette jak nikt inny! Dobrze wiesz dlaczego to powiedziała-powiedziałe już z lekkka zdenerwowany i pobiegłem wkierunku w którym odeszła Violetta. Chyba wiem gdzie jest.
*Około 6 minut później*
Doszedłem na miejsce. Federico miał rację. Tu jest naprawdę...ładnie. Już wiem dlaczego Violetta tu przychodzi
*Violetta*
-Ładnie tu-usłyszałam. Poczułam te perfumy. Szatyn usiadł koło mnie. Rozejrzałam się. Zielona trawa, na kórej co jakiś czas urosły stokrotki. Drzewa z których spadają czerwone liście. Jedyna samotna ławka umiejscowiona pod jednym z drzew. Brakuję mi tu tylko jeziorka.
-Tak.-powiedziałam.-Tutaj mój tata po raz pierwszy pocałował mamę. Gdy razem zamieszkali postanowili wyjechać do Włoch. Tam urodził się Fede. Potem przeprowadzili się tutaj z powrotem już jako małżeństwo. Następnie urodziłam się ja. Gdy byłam malutka mama mnie tutaj często przyprowadzała. Potem zginęła w wypadku samochodowym gdy miałam pięć lat. W sumie nie wiem skąd ja pamiętam drogę do tego miejsca, ale gdy tu jestem to czuję się jak byłam mała. Gdy miałam jeszcze szczęśliwą rodzinę, przy której czułam się kochana.-powiedziałam, a łza spłynęła mi po poliku.
-Przepraszam, że oto zapytam, ale dlaczego twój tata jest z Amandą?-no tak. Leon ją niestety zna. Fede go przyprowadzał do domu, a ta akurat musiała tam być...
-Tak szczerze to nie wiem. Może by sobie zapełnić pustkę po mamie? Nie wiem. Ale gdy zaczął chodzić z tymi wszystkimi kobietami, zmieniał się. Ale gdy pojawiła się Amanda, tata o wiele się pogorszył. A tak właściwie skąd wiedziałeś, że tu jestem?
-Ech...No dobra, ale nie złość się na niego. Fede mi powiedział, że kiedy jest ci naprawdę źle to tutaj przychodzisz.
-Po co ci to powiedział?
-Nie wiem. Jesteś mocno zła?-zapytał. Pokręciłam przecząco głową.
-Nawet dobrze, że ci powiedział. Wiedział o tym tylko on. Nawet dziewczyny nie wiedziały.
*Godzinę później*
-Ale tak ogólnie, to twojamam nie była przeciwna temu byś miał psa?
-Na początku była. Ale gdy sąsiedzi raz musieli wyjechać na miesiąc do Niemiec, poprosili nas oto byśmy przypilnowali psa. Mam po moich prośbach zgodziła się. Ale, że często jej nie było w domu, to większość czasu ja się nim opiekowałem. Strasznie się z nim zżyłem. Gdy państwo Eston wrócili, strasznie ubolewałem nad tym, że muszę się z nim rozstawać. Pani Eston wraz z moją mamą uzgodniły, że będę mógł zabierać Frank'a na spacery. Gdy zdech strasznie płakałem. Pokochałem go jak własnego psa. Mama postanowiła, że jednak to nie zły pomysł bym miał własnego psa. Wybrała z hodowli szczeniaka białego labladora.
-Jak się wabi?
-Mike (czyt. Majk).
-Ja od zawsze chciałam mieć psa. Najbardziej białego labradora, mopsa czy boo.
-O tak. Najleopsze trzy rasy świata. Z dużych jeszcze są fajne husky z niebieskimi oczami.
-Tak! I owczarki niemieckie! Yh! Tyle ładnych psów. Tyle chciałabym mieć! W przyszłowści jak już będę mieszkać sama to będę miała takie psy. Nie ważne ile będę miała kasy. Będę robiła wszystko by mieć jakiego kolwiek z nich.
-Ja również. Ale z małych podobają mi się jeszcze york'i. Szczególnie kiniaturki. Takie małe, że jak są szczeniaczkami to nie całą rękę zajmują.
-Są bardzo słodkie. A Mike ile ma lat?
-Siedem. Mam go od dziesiątego roku życia.-powiedział, a na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech.
-Coś się stało?
-Nie nic, tylko...Tak opowiadasz o swoim psie i...
-To możemy się umówić, że jutro korepetycje będą u mnie i poznasz Mike'a.
-Jak ty to robisz?-zapytałam
-Co robię?
-Zawsze jak się zacinam to wiesz o co mi chodzi.
-Męska intuicja-powiedział udając głos kobiety. Wybuchnęliśmy śmiechem. Usłyszeliśmy piosenkę Ain't nobody, mój dzwonek na telefon. Często je zmieniam.
-Co Fede?-zapytałam odbierając dzwoniące urządzenie.
-Viola, wracaj już do domu. Jest 20.
-Ale Fede-powiedziałam dosyć piskliwym głosem.
-Żadnego ale sis. Chcesz znów słuchać kazań ojca?
-No dobra, za niedługo będę, bo jestem na mojej ławce.
-Okej.-powiedział mój brat i usłyszałam pikanie. Odsunęłam telefon od ucha i schowałam go do torebki.
-Ale Fede!-powiedział Leon udając mnie.
-Nie będzie ci tak do śmiechu jak powiem, że musimy wracać. Fede powiedział, że mam się zbierać bo jest już ósma.
-Co tak szybko?
-Bo mój ojciec myśli, że jak wracam później do domu, to że jestem na imprezie. A z imprez zawsze mam wracać o dziewiątej. Ostatnim razem jak wróciłam do domu o w pół do dziesiątej z naszego wypadu to miałam masakrę w domu.
-Aha. To mam pomysł.
-Jaki?
-Zostaniemy tu jeszcze trochę. Jak będziemy wracać to wejdę razem z tobą do twojego domu. Że zagadałaś się z Fran i mnie spotkałaś.
-A po co wszedłeś do mojego domu?
-Bo....Przyszedłem do Fede po notatki.
-Okej...Niech będzie.
###############################
Hey! Witam was w kolejnej części. Jestem chora i rozdział wyszedł masakrycznie, bo gdy jestem chora to nie myślę racjonalnie-poprawie. Mam nadzieję, że rozdział się wam podoba I PROSZĘ!
JEŚLI CZYTACIE TO ZOSTAWCIE JAKIKOLWIEK KOMENTARZ, NAWET Z BUŹKĄ CZY JEDNYM WYRAZEM! DZIĘKI TEMU BĘDĘ WIEDZIEĆ, ŻE KTOŚ TO CZYTA
Także do nexta, bye
#Tinistas
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
-Gdzie ten telefon-mruczałam pod nosem. Nagle poczułam, że wpadam na kogoś.
-Nic ci nie jest?-zapytał
-Nie, cholera.
-Przepraszam cię Violu za ten telefon-powiedział podając mi smartfon filmy Apple, który wypadł.
-Nie ma za co Leon. Ważne, że się nie zbił. Poza tym pomogłeś mi, bo nie mogłam go znaleźć w torebce.
-Okej, jeszcze raz cię przepraszam, zamyśliłem się. A teraz leć do Fran, bo czeka.
-Skąd ty...
-Widziałem ją w parku, a że ty też idziesz w tamtą stronę to pomyślałem, że pewnie idziesz się z nią spotkać- powiedział obracając w ręku swój telefon, dokładnie taki sam jak mój.
-Okej, pa-powiedziałam i się uśmiechnęłam.
-Leon!
-Tak?
-Coś ci wypadło-powiedziałam spoglądając na tekturkę.-Jeździsz na motorze?
-Ym..ja...Tak.-odpowiedział speszony. Wiedziałam o co chodzi.
-Nikomu nie powiem, przysięgam. Ale pod jednym warunkiem. Kiedyś mnie zabierzesz na tor.
-No dobra-powiedział, uśmiechnął się i odszedł.
-Violu! Spóźniłaś się dziesięć minut-powiedziała Fran gdy siadałam na ławce.
-Przepraszam-powiedziałam i odblokowałam telefon by móc spojrzeć na godzinę.
-Kuźwa-powiedziałam pod nosem.
-Co jest?
-Poczekaj moment-powiedziałam. Szczęście,że Leon nie ma żadnego kodu. Na tapecie ujrzałam Leona, Fede i Diego. Weszłam w kontakty i wybrałam numer do siebie. Gdy ujrzałam jak ma mnie zapisaną, zrobiło mi się miło i wbrew woli uśmiechnęłam się ,,Violka =D".
-Violetta.
-Cześć Leon, pomyliliśmy telefony.
-Właśnie zauważyłem.
-Jutro szkoła, klasa?
-Tak-odpowiedział.
-Do jutra-powiedziałam i się rozłączyłam.
-Powiesz mi w końcu o co chodzi?
-Wpadłam na Leona i wypadły nam telefony. Mamy takie same i pomyliliśmy je.
-Aha, dobra to idziemy na te zakupy?
-Jasne-powiedziałam, po czym udałyśmy się do galerii.
*Około godzinę później*
Jesteśmy już w kolejnym sklepie, jak na razie, prawie nic nie kupiłam. Jedynie jeden zestaw:

Chyba pierwszy raz taki normalny. Teraz weszłyśmy do Primark'a. Tutaj na pewno coś kupię.
*Około 15 minut później*
Mam wybrane stroje. We wszystkich muszę pokazać się Fran.




Wszystkie mi się spodobały, więc postanowiłam, że wszystkie kupię. Została tylko jeszcze sukienka, którą wybrała mi Fran:

-Vilu, wyglądasz zjawiskowo!-powiedziała, a ja się uśmiechnęłam. Spojrzałam w stronę drzwi wejściowych i zauważyłam Leona z jakąś dziewczyną
-Fran, to nie jest czasami Verdas?
-Rzeczywiście, o i Amy jest!-powiedziała ucieszona, a właściwie krzyknęła, a na nas spojrzała się ta dwójka. Nie mam pojęcia, kim jest Amy, ale jest śliczna.

(Wyobraźcie sobie tą dziewczynę w tym zestawie:
)
-Cześć-powiedziała Fran i uścisnęła blondynkę
-Jak ja cię dawno nie widziałam Fran.
-Co tu robisz?
-Przyjechałam odwiedzić Leona-powiedziała z uśmiechem.
-Amy poznaj Violette, Vilu to Amy.-przedstawił nas sobie szatyn
-Miło mi poznać-powiedziała wyciągając do mnie rękę, po chwili namysłu postanowiłam ją uścisnąć
-Przepraszam za zawahanie, ale ciężko mi zaufać nowym osobą. Miałam kilka sytuacji przez, które często się waham.-odpowiedziałam.
-Nie no spoko-odpowiedziała.
-Fran, ja zaraz wrócę tylko przebiorę się z tej kiecki w którą, mnie wbiłaś.
-Okej-odpowiedziała, a ja czułam na sobie wzrok Leona. Odeszłam starając się lekko kręcić biodrami. Za zasłoną przebrałam się z powrotem w mój strój i wzięłam rzeczy z metkami. A co tam, rzeczywiście fajnie wyglądam, a nie zaszkodzi mi mieć jedną taką sukienkę. Poza tym, Fran ma mnóstwo toreb, a to zawsze ja ob kupowałam się. Gdy odsłoniłam zasłonę zobaczyłam samego Leona, opartego o ścianę
-Gdzie dziewczyny?
-Poszły na ubrania, bo Amy chcę sobie coś kupić.
-Aha-odpowiedziała i ruszyłam w stronę kasy omijając go. Gdy zapłaciłam ruszyłam ku wyjściu, przed sklepem łzy mi poleciały po polikach. Boję się, że stracę Fran. Kiedyś miałam najlepsza przyjaciółkę Monic. Przyszła jakaś lafirynda i mi ją odbiła.
-Nie poczekasz na mnie?-usłyszałam głos.
-Co się stało?-zapytał. Ja nic nie odpowiedziałam. Po chwili byłam w ramionach chłopaka. Puściłam torby na ziemię i zarzuciłam ręce na jego szyję, i przywarłam jeszcze mocniej do niego. Ręka szatyna gładziła moje plecy, a on co jakiś czas szeptał mi do ucha.
-Dziękuję-powiedziałam.
-Nie wierzę.
-Co?
-Violetta Castillo we własnej osobie mi dziękuje?
-Przestań-powiedziałam z uśmiechem, bo wiedziałam że się ze mną droczy.
-Okej, sorry-powiedział podnosząc ręce w geście obronnym.
****************
Hey! Witam was w 13!
Szkoła, a ja piszę....Zastanawiam się czy nie napisać kilka rozdziałów w przód i nie dodawać ich w tygodniu... No nw.
W 12 nie było ani jednego komentarza...
Bardzo mnie to zasmuciło, czy to oznacza już, że to jest nudne?
Nie chcecie już tego czytać?
Bo w sumie...
Nie widzę od jakiś dobrych kilku-kilkunastu dni żadnego komentarza.
Może ja się nie nadaję by pisać opowiadania?
Nie wiem, chyba po prostu zawieszam.
Bye#Tinistas
  • awatar ღ~ In ricerca della felicità!.ღ: Nie zawieszaj, bo piszesz świetnie. Po prostu jest szkoła i mało ludzi siedzi na pingerze. Ja też piszę opowiadania, jak chcesz to wpadnij i skomentuj :* twoje opki są świetne, pisz dalej :D
  • awatar ` W pogoni za ideałem.: ZAPRASZAM NA FIT BLOGA!! http://w-pogoni-za-idealem.blogspot.com/ http://w-pogoni-za-idealem.blogspot.com/ http://w-pogoni-za-idealem.blogspot.com/ http://w-pogoni-za-idealem.blogspot.com/ http://w-pogoni-za-idealem.blogspot.com/
  • awatar Pokochaj mnie jeszcze raz~Leonetta ♥: Cudo :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Szybko zbiegłam na dół. Zobaczyłam Fede w kuchni opierającego się o blat kuchenny. Jadł jabłko.
-Szybko coś się uwinęłaś, ładnie wyglądasz.-powiedział mój brat.
-Dziękuję-powiedziałam z uśmiechem,
-Idziemy?-zapytałam
-Jasne, ale nie chcesz najpierw czegoś zjeść?
-Fede, w naszym tempie droga do szkoły zajmuje nam 15 minut, a ja nie chcę się spóźnić na lekcje, pomimo iż nie lubię szkoły, wiesz jaka jest wiedźma.-powiedziałam. Nasza nauczycielka od biologi, nie można na niej polegać jak na pani Hannson, naszej wychowawczyni. Wiedźmą nazywa każdy babkę od biologii.
-Wiem, dlatego trzymaj kanapkę, zrobiłem ci.
-Z czym?
-Pomidor, ser, margaryna, sałata. Jedna z twoich ulubionych-powiedział, ja w geście podziękowania szczerze się uśmiechnęłam i pociągnęłam brata za rękę do wyjścia.
-Dzięki, jest pyszna-powiedziałam po kęsie.
*Około 15 minut później*
-Dobra sis, ja idę.
-Do zespołu?-zapytałam
-Tak,do potem-powiedział i pocałował mnie w polik, a ja smutnym wzrokiem odprowadziłam go do sali muzycznej.
-On zawsze ma prawdziwych przyjaciół. A ja? Mogę liczyć tylko na niego i dziewczyny. Też chciałbym mieć taką grupę w której wszystkie dziewczyny darzyłyby pasję do muzyki-pomyślałam.
-Ta piosenka! Jest genialna! Ale zastanawia mnie pięć rzeczy. 1. Dlaczego byłam ubrana tak...dziewczęco.2. Dlaczego się zawiesiłam gdy spojrzałam się na Leona. 3.Dlaczego śpiewałyśmy to razem z Camilą i Naty. 4.Gdzie moje włosy. 5.Skąd znamy taką świetną piosenkę?! Na żadne z pytań nie znam tej cholernej odpowiedzi. Muszę jak najszybciej zapisać tą piosenkę!-pomyślałam i pobiegłam w stronę klasy. Uf... Jest tylko Leon z którym gada...Fran?!
-O...Cześć Vell-powiedziała Włoszka.
-Hej-powiedziałam z uśmiechem i zdziwieniem.
-Za chwilę wrócę-powiedziała i znając życie poszła do łazienki. Ja z torby wyjęłam męską bluzę i rzuciłam nią w Leona.
-Dzięki-powiedział gdy ją złapał, a ja się lekko uśmiechnęłam. Zaczęłam szukać w mojej torebce pamiętnika. Nie ma go.
-O nie-szepnęłam i szybko wybiegłam z klasy.
-Fede!-krzyknęłam będąc już w pomieszczeniu.
-Co? Wiem już, że mamy tą lekcję odwołaną-powiedział. No tak... Nie ma Wiedźmy.
-Nie...Przepraszam-powiedziałam, gdy spojrzałam na chłopaków i chciałam się wycofać. Przerwałam im próbę.
-Nie Violetta, jak chcesz pogadać z Fede to zostań, my pójdziemy-powiedział Maxi.
-Nie spoko, to nic tak bardzo osobistego zostańcie-powiedziałam.-Fede zgubiłam gdzieś pamiętnik, nie widziałeś go?-zapytałam trochę ciszej ze łzami w oczach. Był dla mnie bardzo ważny.
-Uuu... Nie widziałem go sis, ale obiecuję ci, że jak tylko skończymy to go poszukam.
-A mi ci pomożemy-powiedział Diego.
-Wow. Dziękuję wam i to bardzo. Nawet nie wiecie jak ten głupi zeszyt jest dla mnie ważny.-powiedziałam z lekkim uśmiechem. Niby jesteśmy wrogami, ale oni są strasznie mili.
-Spoko, a jak on wyglądał?-zapytał Brodwey.
-Fioletowo-różowy. Zresztą Fede wie, także, ja już nie przeszkadzam-powiedziałam i wyszłam. Poszłam do łazienki i się przejrzałam. Użyłam w domu wodoodpornej maskary, więc się nie rozmazałam i ruszyłam z powrotem do klasy.
-Gdzie byłaś Castillo?!-zapytała wiedźma. Co ona tu robi.
-Ja..ja byłam u chłopaków, bo Fede mnie prosił bym przekazała pani, że...że oni.
-Mają próbę i nie przyjdą, wiem! Już wcześniej mnie poinformowali. Gdzie byłaś?! Lekcja zaczęła się pięć minut temu.
-Ja....
-To tak naprawdę moja wina! Poprosiłam ją by poszła do sali gimnastycznej poszukać mojego zeszytu od biologii, bo go zgubiłam-powiedziała Francesca.
-Och...Francesca nie kłam! Ona-wskazała na mnie palcem-nic w życiu nie osiągnie, jest skończona!-powiedziała,a mi się zrobiło smutno.
-Dosyć! Nie ma pani za grosz kultury!
-Verdas, co się z Tobą dzieje?!
-Ze mną?! To nie ja upokarzam uczniów. Może Violetta nie jest najlepsza na świecie, ale zawsze dąży do celu. A pani nie ma prawa upokarzać i wyśmiewać się z uczniów! By coś osiągnąć nie trzeba wcale mieć szóstek w szkole. Wystarczy mieć marzenia i dążyć do ich spełnienia. Robić to co jest związane ze swoją pasją!-powiedział zdenerwowany meksykanin, a mi od razu poprawił się humor
-I wie pani co, ja coś pani powiem. To pani nic nie osiągnęła w życiu i skończyła tutaj, a ja mam marzenia, którymi podążam. P.S. Spóźniła się pani na lekcje.-powiedział z uśmiechem i usiadłam na miejsce, przybiłam z Francescą nasz układ. (wicie, Fran piona Vilce, ta ma rękę na dole, potem na odwrót i żółwik). I uśmiechnięta wyjęłam z torebki zeszyt i zaczęłam spisywać z tablicy.
*Około 25 minut później*
-Hej Fede i co znaleźliście mój pamiętnik?
-Niestety sis. Może zostawiłaś go w domu?
-Nie Fede. Ja go pakowałam, potem włożyłam do torebki bluzę Leona, w klasie tylko mu ją oddałam, a potem bym i nie ma.-powiedziałam.
-No nie wiem. Może ktoś ci ukradł?
-No i właśnie oto chodzi. Boję się, bo dobrze wiesz, że miałam tam wszytko od skończenia znajomości z Rayan'em. Jest tam wszystko! Zrozum że nie chcę, by ktokolwiek go przeczytał! Nie chcę, żeby ktoś się dowiedział o przeszłości!
-Wiem Vell. Obiecuję ci, że na pewno się znajdzie-powiedział Fede i mnie przytulił.
-Hej! Kto widzi najlepsze rodzeństwo ever?!
-Chodź Fran-powiedział i pociągnęłam ją do uścisku. Może rzeczywiście, dziwne to, ale Fede lubi akurat dziewczyny, jak i one jego.
-No dobra, muszę już spadać, pa Vell-powiedział i musnął mój polik-Cześć Fran-powiedział i chciał odejść.
-Fede! Gdzie idziesz?
-Do domu. Źle się czuję.-powiedział i wyszedł ze szkoły.
-Och...Fran.-powiedziałam smutna.
-Co jest?
-Pamiętnik. Zgubiłam go..
-Nie martw się. Na pewno go znajdziemy.
*Później*
-Cześć. Mam pytanie. Możemy dziś odpuścić sobie te korepetycje? Obiecuję, że jutro wszystko nadrobimy.
-Nie no, jasne.
-Okej, dzięki. Cześć-powiedziałam i się rozłączyłam. Zmierzałam teraz w kierunku domu Lu.
-Dzień dobry-powiedziałam widząc starszą kobietę w drzwiach.
-Cześć Violu,wchodź, Ludmiła jest u góry.
-Dziękuję-powiedziałam z uśmiechem.
-Chcesz coś do picia?
-Poproszę sok.
-Dobrze, przyniosę wam do góry-powiedziała mama Lu, a ja schodami weszłam na piętro na którym znajduje się pokój Lu. Zapukałam do odpowiednich drzwi.
-Otwarte.
-Hej Lu.
-O Violu. Jak tam w szkole.
-Słabo, zgubiłam pamiętnik, a wiedźma mnie upokorzyła przed całą klasą.
-Co?! Jak to zgubiłaś?! Szukałaś wszędzie?
-Tak. Znaczy nie. Szukali Fede i pomogli mu chłopacy z zespołu. Byli dla mnie dziś tacy...mili.
-No widzisz, a teraz gadaj co powiedziała wiedźma.
-Jaka wiedźma-zapytała mama Lu wchodząc.
-Ym...-zawiesiła się Lu
-Oj...Nie mówcie, że chodzi o panią Hannson od biologii-zapytała. Ja w odpowiedzi się uśmiechnęłam.
-Oj dziewczyny. Dobra zostawiam was-powiedziała i wyszła pukając korkami od butów.Wzięłam dwie szklanki z pomarańczową cieczą. Jedną podałam przyjaciółce, a z drugiej wzięłam łyka.
-Coś tam, że nic w życiu nie osiągnę i bla bla bla.
-Nie wiem, wiem tyle, że Fran i Leon się za mną wstawili.
-Leon?! Ten Leon Verdas?! Twój największy wróg?!
-Oj Lu, już nie myślę o nim jak o wrogu od jakiś...trzech dni. Jesteśmy na relacjach korepetytor, a uczennica.
-Serio mówisz?! Bo wiesz...Moja mam mi mówiła, że wczoraj cię widziała z Verdasem.
-Ych! Leon mi poprawiał nastrój, gdy ty zadzwoniłaś do Fran, a ona do Leona wiesz o co.
-Aaaaaa! Już wszystko jasne.
-Wreszcie. Dobra, mów jak u ciebie.Jak się czujesz?
-Już lepiej. Jutro prawdopodobnie wrócę do szkoły.
-Wreszcie! Nawet nie wiesz jak mi ciebie brakowało w szkole-powiedziałam.
*Około 30 minut później*
Cały ten czas przegadałyśmy o zakupach i ubraniach. Muszę się dzisiaj udać na nie z Fran. Tylko,że dziś jest czwartek. A dobra tam.
-Dobra, ja już lecę kochana. Wyzdrowiej, pa-powiedziałam i na pożegnanie musnęłam jej polik.
-Pa.
-Do widzenia.
-Do widzenia Vilu.-powiedziała mama blondynki, a ja wyszłam z budynku. Od razu wybrałam numer do Fran.
-Hej Vilu.
-Hej Fran, mam pytanie pójdziemy na zakupy?
-Jasne.
-Okej, to za piętnaście minut w parku.
-Bay.-powiedziała, a ja się rozłączyłam. Jak najszybciej ruszyłam do domu. Buty przebrałam na czarne Conversy, by mieć jak najwygodniej, torbę, którą miałam w szkole odłożyłam na łóżko i do mniejszej torebki wsadziłam, telefon, chusteczki i portfel z pieniędzmi. Zauważyłam potem na biurku banknoty.
-No tak, codziennie z Fede dostajemy trochę kasy od ojca, by nie musiał nic nam kupować.-pomyślałam. Wzięłam pieniądze z biurka i włożyłam do portfela. Zawiesiłam torebkę na ramię. Będąc na dole krzyknęłam
-Wychodzę z Fran na zakupy-i wyszłam kierując się w stronę parku.
*******************
Hey! Dzisiaj bez żadnej notki, bo nie mam na nią weny. Mam nadzieję, że op wam się spodoba
#Tinistas
 

 
Hejka!
Jak widzicie coraz częściej dodaję posty!
Dziękuję za 7695 odwiedzin!
Obiecuję, że jak będzie ich 10 000 to wstawię wam moje zdjęcie! Brzydka ja XD
Słuchajcie, mam pomysł na nową ,,serię". Co powiecie bym co jakiś czas np.raz, dwa w tygodniu wstawiała filmiki? Jak na przykład room tour, moje płyty cd itd.?
Napiszcie koniecznie, a ja idę pisać
#Tinistas
 

 

-Ona nie była na żadnej imprezie-warknął Fede
-Gówniarzu, jak ty się odzywasz do właśnego ojca!-krzyknęła Amanda
-Stul twarz-wywarczał. Jest strasznie wściekły, a on nie może się denerwować. Cholera...Mam za bardzo kochającego brata.
-Nie będziesz się tak odzywał do mnie, ani do Amandy!
-Dobra przestań! Nie przyszedłem tutaj słuchać tych twoich zakazów czy nakazów. Masz się z szacunkiem odnosić do Violetty, bo obiecuję ci to że się wyprowadzimy!
-Nie możecie, przecież German ma was pod swoją opieką, nie jesteście jeszcze pełnoletni!
-Nie wtrącaj się!-krzyknął Włoch. No właśnie, to dziwne, że on jest Włochem, a ja Amerykanką. Tak już no jest. Federico urodził się we Włoszech. Potem jak rodzice przeprowadzili się do NY po 10 miesiącach urodziłam się ja. Potem gdy miałam 5 lat mama umarła w wypadku samochodowym. Przeprowadzaliśmy się w tą i z powrotem. Razem z Amandą chodzą od... 8 lat? Nie....Tata miał mnóstwo dziewczyn...Ale z Amandą jest chyba z 4 lata. Tak, 4.
-Federico!-krzyknął zdenerwowany ojciec.
-Co? Krzyczysz na nią i dajesz jej szlaban za co?! Bo przyszła pół godziny później?! Przecież jej nawet nie było na imprezie!
-To gdzie niby była?! Masz się natychmiast uspokoić, no chyba że nie chcesz to wtedy inaczej się policzymy!
-I co mi zrobisz?! Nie umiesz nawet dzieci wychowywać!-Ojcicec tylko się wkurzył i zacisnął pięści. Zaczął podchodzić do Fede.
-Przestań!-krzyknęłam i zaczęłam zbiegać ze schodów.
-Jesteś potworem! Bić właśnego syna! Oszalałeś już totalnie!
-Zamknij się bo ty dostaniesz!-krzyknęła kobieta
-To mnie uderzcie! Mam tego dosyć! Jak chcesz wiedzieć to nie byłam na żadnej imprezie! Byłam się spotkać ze znajmomymi! Ale ty tego oczywiście nie możesz pojąć, że chcę zacząć żyć od nowa! Szczęśliwie!-krzyczałam, a łzy leciały mi ciurkiem po polikach. Złapałam brata za rękę i pociągnęłam na górę. Gdy znaleźliśmy się w pokoju usiedliśmy na łóżku
-I opowiadaj, jak było z Leonem?-zapytał
-Normalnie, Fede.
-Oj no co? To dziwne że się pytam?
-No trochę.
-Co w tym dziwnego?
-No bo...-chciałam powiedzieć, ale przerwał mu dzwonek z mojego telefonu-Sms-pomyślałam.
Sięgnełam po urządzenie firmy Apple i odblokowałam. Na tapecie ujrzałam moje zdjęcie z Federico, Lu i Francescą. Weszłam w odpowiednią aplikację i weszłam w konwersacje.
Od:Leon
No wiem...Pzyniesiesz mi ją jutro do szq?
L.V
Do: Leon
Tak, jasne. To jutro przy szafkach?
V.C
-I co, z Leośkiem piszesz?-powiedział Fede poruszając brwiami.
-Nie Fede. Nie piszę z ,,Leośkiem"-zrobiłam cudzysłow z palców-Piszę z Verdasem, ponieważ zapomniał czegoś ode mnie wziąść.
-A czego?
-Telefonu!
-To z czego niby pisze?
-Z kapciophon'a! Nie wiesz że wynależli takie kapcie z funkcją telefonu?
-Oj Vils-powiedział chłopak i zaczęliśmy się śmiać.
**Rano**
-Fiołek wstawaj!-krzyknął Fede. No tak...Nigdy nienawidziłam tego przezwiska.
-Ja śpię!
-Kobieto, lekcje mamy na 9, a jest 7 50. Chyba alarm ci nie zadzwonił.
-Co?! Nie wierzę, że minęło 50 minut! Dzięki Feduś-pocałowałam go w polik i wparowałam do łazienki. Weszłam do kabiny prysznicowej i puściłam wodę. Ciało umyłam kwiatowym żelem pod prysznic, a włosy czekoladowym szamponem.
$85$
Zaczęłam suczyć włosy. Następnie je upięłam:

(od.aut: Przypominam że w moim opowiadaniu V ma niebieskie końcówki)
Efekt? Całkiem spoko.
$8:20$
Natychmiastowo wybiegłam z łazienki. Zaczęłam wyszukiwać odpowiedniego stroju. Nie miałam za dużo czasu więc postanowiłam wziąć pierwsze to co jest na wieszaku:

-Niech będzie-pomyślałam. Usiadłam do mojej toaletki i wykonałam makijaż:

Jeszcze szybko spakowałam klasyczną czarną torbę i byłam gotowa
-8:38. Wyrobiłam się-powiedziałam na głos.
###################################
Hey! Witam was w kolejnym rozdziale, który napisałam na wakacjach w Skorzęcinie!
Jestem na wakacjach, a zabrałam lapka
No cu?
Szo to się dzieje!
Udało mi się skończyć wczoraj (piątek) dokładnie o 15: 09,
bo właśnie teraz to pisze XD
Także no cóż...
Bye.
#Tinistas
 

 
Hey! W końcu zabawy! Yey!
Wyniki:
Vs:






Wykreślanka:
Odpadł nr 9, co dalej?

Zaklepywanka:

Kto to:
Tak to Tini!

Tak to Lodo!

$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$
No i to nie zostało rozwiązane:

Tak wiem! Nie ma nowych. Jak zgadniecie to ostatnie, to będą! Poza tym, jestem na wyjeździe, a zrobiłem to powyżej także....#Tinistas
 

 
-Właściwie to gdzie idziemy na te lody? ,,Quiero Cafe" mineliśmy.
-Wiem, idziemy do najlepszej lodziarni w NY.
-Czyli?
-Zobaczysz.
-A powiesz mi przynajmniej czy daleko jeszcze?
-Nie.
*Pięć minut później*
-Daleko jeszcze?
-Boże jak osioł ze Shrek'a, co chwile ,,Daleko jeszcze?"
-Bo nogi mnie już bolą!
-Księżniczka...
-Ej! Hipokryta!
-A wiesz kto to kuźwa jest?-powiedział odwracając się do mnie
-Tak!
-To kto? Słucham.
-Hipokryta to osoba która zaprzecza samemu sobie. Tak jak z tobą. Mówisz że nie lubisz jak ktoś kogoś wyzywa i mają tego nie robić, a sam mnie wyzywasz od księżniczek!
-Brawo, jednak coś umiesz-powiedział z uśmiechem
-Przestań tak do mnie mówić Leon!
-O kurde....Miałem racje, mówiąc że jesteś księżniczką.
-Denerwujesz mnie Verdas!
-Dobra już cicho.
-Po co ja się zgadzałam na to wyjście?-mruczałam pod nosem
-Bo chciałem ci poprawić chumor-powiedział, a ja stanęłam jak wryta.
-Idziesz czy nie?
-Tak, jasne-powiedziałam cicho
-Co ci?
-Mi? Nic.
-Słyszę przecież, mów.-powiedział stojąc w moją stronę
-Bo...to...Nie nic.
-Violu-mówił i podszedł do mnie
-Nie mów tak do mnie-warknęłam
-Violetta, mi możesz powiedzieć co ci jest, dobrze o tym wiesz.
-Ale ja nie umiem. Nigdy nikomu się nie zwierzałam z aż tak osobistych spraw.
-Okej, rozumiem. Poczekam aż będziesz gotowa by mi to powiedzieć sama.
-Dziękuję-powiedziałam lekko podnosząc swoje kąciki ust.
-Za co?
-Wspierasz mnie.
-Oj przestań już, chodź.
*Około 15 minut później*
-Miałeś racje. Najlepsze lody EVER!
-No widzisz żabo.
-Ej! Nawet niewiesz jak to mnie denerwowało!
-Wiem, dlatego tak cię nazwałem-powiedział śmiejąc się. Jedząc lody Leon się ubrudził
-Brudny jesteś.
-Gdzie?-powiedział po tym jak ręką przetarł swój nos. Zaczał się bawić próbując to zetrzeć
-Nie ruszaj się-powiedziałam i kciukiem z jasno różowym paznokciem starłam mu miętową plamkę blisko ust. Nastała nie zręczna cisza.
-Idziemy?-zapytał szatyn
-Jasne.
-Tym razem ja dziękuję.
-Za co?
-Uno za tą plamkę, a dos za to że tu ze mną przyszłaś-powiedział na co ja się zarumieniłam. Jak najszybciej schyliłam głowę, licząc że ich nie widział. Chyba miałam rację bo nic nie powiedział. Pierwszy raz ktoś mi tak powiedział od tragedii z blondynem.
-Nie dziękuj mi. Powinno być na odwrót, za to że mnie wyciągnąłeś z pokoju i rzeczywiście mnie pocieszyłeś.
-Naprawdę, mówiłem już, że masz mi nie dziękować-powiedział.
-Szczerze myślałem, że co jak weekend będziesz z Ludmiłą na imprezie.
-Tak...ale ona zachorowała.
-Mam pytanie.
-Tak?
-Co powiesz na spacer?
-Wiesz...Leon nie bądź na mnie zły, ale myślę, że to nie jest najlepszy pomysł. Jeszcze do niedawna byliśmy wrogami, a teraz...Myślałam, że przystaliśmy na stosunkach korepetytor, a uczennica, no może znajomi, ale nie przyjaciele. Myślę, że jak na znajomych to trochę za dużo.
-Ale Violu, proszę, tylko ten spacer, a potem jak chcesz to możemy tylko się spotykać na te idiotyczne korepetycje!
-Ja...No dobra. Jeden spacer i koniec-powiedziałam pokazując palec.
*Około 7 minut później*
-I co? Nie załadnie tu, co nie?
-Zapewniam cię, że to najładniejsze miejsce w jakim byłam-powiedziałam szczerze. Znajdowaliśmy się na plaży i chyba nawet wiem dlaczego. Minęło już trochę czasu i było koło godziny 18.
-Powiedz...Przyszliśmy tu by obejrzeć zachód słońca?
-Yhym. On mnie zawsze uspokaja. A w tym miejscu nikogo nie ma. Znasz to tylko ty i ja.
-Wiesz. Do zachodu jest jeszcze troche czasu. Powiedz mi coś o sobie.
-A co chcesz wiedzieć?
-Nie wiem, może...czy miałeś kiedyś jakieś zwierzątko?
-Miałem ich strasznie dużo, aktualnie mam psa.
-Jakiego?
-Biały labrador.
-Strasznie lubie labradory.
-No widzisz, już 3 rzecz, która nas łączy.
-Jak to trzecia?
-No pierwsza pasja do muzyki, druga to lody miętowe, a trzecia to miłość do labradorów.
-No rzeczywiście, ale jest jeszcze czwarta rzecz, przeszłość.
Gadaliśmy tak przez jakieś 2 godziny.
-Nadal nie mogę uwierzyć w to, że byłaś dla mnie wredna tylko dlatego, że w podstawówce dałem ci kosza.
-No widzisz. Zablało mnie to bo podobałeś mi się. A potem jakoś przyzwyczaiłam się i sprawiało mi to przyjemność. Wtedy mogłam uciec od problemów. Można powiedzieć że się na tobie wyżywałam.
-Wiesz, ja ci wtedy dałem kosza bo też mi się podobałaś. Po prostu się bałem. Spanikowałem, myślałem, że zrobię coś przez co mnie znielubisz.
-Serio?
-Yhym.
-Leon zobacz!
-Co?
-Łabędzie! Podczas zachodu! Czy to nie jest piękne?!


-No, rzeczywiście.-powiedział szatyn po czym pomógł mi wstać. Podeszliśmy najbliżej brzgu jak tylko się dało by nie być mokrym. Po tym jak słońce zaszło 3/4, zaczęłam się trząść z zimna. Liczyłam że Leon tego nie zauważy.
-Zimno ci?-czy zawsze mam takiego pecha?!
-N-n-nie.
-Wcale przecież widzę-powiedział. Zdjął swoją bluzę i zarzucił mi ją na ramiona.
-Chodź, wracamy powoli.-powiedział.
-Leon będzie ci zimno.
-Nie prawda-powiedział. Czemu kłamie? Widzę przecież, raczej koszula go nie uchroni przed zimnem.
-Nie kłam.
-Naprawdę nie kłamię.
-Leon! Przecież jest strasznie chłodno. Do cholery, człowieku jestem w swojej bluzie, a było mi zimno!-powiedziałam i zdjęłam jego bluzę-Ubierz się-powiedziałam podając mu jego własność.
-Do cholery, ale wtedy tobie będzie zimno!
-A co ty się tak nagle mną przejmujesz?!
*Leon*
-Bo jesteś...-w ostatniej chwili ugryzłem się w język.
-Co jestem?
-Znaczy...Violetta, nie zrozum mnie tu broń Boże źle. Przez te korepetycje musisz przyznać, że się trochę do siebie ,,zbliżyliśmy"-powiedziałem robiąc z palców cudzysłów-I po tym jak cię lepiej poznałem, no to cię tak troszkę lubię.
-Czyli po prostu twoja nienawiść zamieniła się w lubienie mnie?
-No tak jakby.
-Okey, rozumiem. U mnie mniej więcej to samo.
-Dobra, chodź wracamy i ani słowa o bluzie-mówiłem zakłądając rzecz na nią.
-Okey.
*Około 15 minut później*
-Dzięki za miło sędzony czas, do jutra
-Do jutra-powiedziałem i odszedłem.
*Violetta*(Tak wiem krótko u Leosia, ale tak bywa XD Zua ja)
Od razu weszłam do domu, po czym skapnęłam się iż mam nadal bluzę Leona. Ściągnęłam ją i ruszyłam w stronę schodów
-O której o się wraca młoda panno?!
-Tato, nie przesadzaj! Jest 21.
-W pół do dziesiątej! A z imprez miałaś wracać o dziewiątej!
-Ale ja..-nie dane było mi dokończyć.
-Nie tłumacz sie! Masz szlaban!
-Co?! Ale dlaczego?! Przecież nawet ja nie...
-Marsz do swojego pokoju.
-Nie ma mowy!-powiedziałam i zmierzałam w stronę drzwi wejściowych
-Vils, nie uciekaj, chodź.-powiedział Fede opierając się o barjerkę. Jedyna osoba u której mam wsparcie w tym domu. Po chwili namysłu zdecydowałam iż posłucham mojego brata. Weszłam na górę, poczekaj u siebie, za chwilę przyjdę-powiedział z troską w oczach.
-Dobrze.-powiedziałam i ruszyłąm w stronę pokoju, wzięłam natychmiastowwo telefon do ręki
Do:Leon
Hey, mam twoją bluzę. Zapomnieliśmy o niej...
V.C.
Postanowiłam iż zobaczę co Fede knuje, wyszłąm po cichutku z pokoju i zaczęłam myśleć
-Przecież to nie ładnie podsłuchiwać! Ale muszę-mówiłam w głowie i zaczełam się przysłuchiwać rozmowie.
**********************
Hey, hey, hey! Dzisiaj dłuższy Mam nadzieję, że się spodoba bo mi się nawet podoba. Jak widzicie Leon i Fiolka się do siebie zbliżają i ten romantyczny zachód słonca...ach...Takie passe, a takie romantic
Zabawy, ta.......
Miałam dodać, ale muszę to wszystko zrobić, a mój internet mi szwankuję. Opowiadania piszę w word'zie, a potem kopiuję i dodaję tutaj, bo jednak ciągle mi strony wyskakują, przenosi mnie na coś innego noi niestety...
Postaram się niedługo dodać, ale to nie zmienia faktu,że strasznie się ciesze! Niedługo idę do fryzjera na coś, na co czekam od dobrych paru lat...Ombre! Będe miała rozjaśniane końcówki i strasznie jestem szczęśliwa bo moja mama się zgodziła!
No dobra, mniejsza z tym, piszcie czy się wam rozdział podoba i czy mam dalej pisać tą historię No to bye
#Tinistas
 

 
*Violetta*
Leżę i nic nie robię. Czy prawda musi być taka okrutna?! Usłyszałam pukanie do drzwi. Na początku to zignorowałam. Pomyślałam, że to Fede lub tata, ale pukanie nie ustało.
-Fede nie chcę rozmawiać!-powiedziałam, ale pukanie nadal się roznosiło po pokoju
-Z tobą tato też!-lecz to na nic. To upierdliwe pukanie nie miało końca, dlatego też wstałam z łóżka i otworzyłam drzwi, tego się nie spodziewałam:
-Co tutaj robisz?
-Musimy porozmawiać-powiedział.
-Jeśli tak uważasz-powiedziałam i otworzyłam szerzej drzwi po czym szatyn je zamknął.
-To o czym chciałeś pogadać?
-Najpierw usiądź.
-Leon proszę cię
-Siadaj-warknął. Trochę się zdziwiłam, nigdy nie widziałam go złego. Nie chciałam bardziej go zdenerwować więc usiadłam na skraju łóżka.
-Jesteś na mnie zły?
-Dlaczego to robisz?!
-Ale co?
-Nie udawaj głupiej. Dobrze wiesz o co mi chodzi-wtedy spuściłam głowę. Leon do mnie podszedł i ukucnął przede mną
-Dlaczego to robisz?-zapytał już łagodniej. Szczerze? Nie wiedziałam co mam powiedzieć
-Nie wiem-powiedziałam, a łzy napłynęły mi do oczu. Leon złapał moją rękę, którą umiejscowiłam wcześniej na nogach.
-Violu, to ci nie pomoże. Cięciem się nie uciekniesz od problemów. Trzeba być odważnym, nie warto uwierz mi.
-Wiem, że to mi nie pomoże, ale….Ty nic nie rozumiesz!
-Bardzo dobrze rozumiem.
-A właśnie, że nie. Nigdy nie miałeś żadnych problemów, ani się nie ciąłeś.
-Skąd wiesz? Jeśli tak bardzo chcesz wiedzieć to kiedyś się ciąłem. Ale przestałem bo zrozumiałem, że to mi w problemach nie pomoże.
-Tylko tak mówisz by mi pomóc.
-A chcesz się przekonać, że nie?-Powiedział i pokazał mi swoją rękę, na którą spojrzałam z oporem. Mnóstwo blizn od żyletki. Jak ja mogłam tego wcześniej nie zauważyć? Delikatnie przejechałam dłonią po jego ręce.
-Dlaczego to robiłeś?
-Bo tak jak ty próbowałem uciec od problemów, myślałem, że jak ból psychiczny przeniosę na ból fizyczny to będzie mi lepiej. Na samym początku podziałało, ale potem to nie pomagało. Nie chcę byś popełniła ten sam błąd co ja, więc proszę cię, nie rób tego-powiedział po czym usiadł na łóżko obok mnie
-Co zrobiłeś?-zapytałam
-Ja… Po tym jak żyletka nie pomagała zacząłem sobie przypalać skórę. Uznałem też, że muszę się jakoś odstresować więc zacząłem palić i pić. Gdyby nie to, że moja mama mnie zawiozła do szpitala teraz byłbym pod ziemią. Wziąłem mnóstwo tabletek nasennych i popiłem alkoholem. Szczerze? Nigdy bym się tego nie spodziewał, że do tego dojdzie, ale chciałem uciec od problemów. Dlatego proszę cię nie rób tego, dobrze?- a ja kiwnęłam twierdząco głową
-Obiecujesz?
-Obiecuję.-powiedziałam.
-Dziękuję.
-Za co?
-No że mi pomogłeś i mi zaufałeś pomimo mego gnębienia cię.
-Naprawdę nie ma za co. I mam pomysł.
-Jaki?
-Zapraszam cię na spacer w celu odstresowania się.
-No nie wiem...
-No weź, pójdziemy na lody np. miętowe.
-Miętowe to moje ulubione lody!
-Pff…Moje też-powiedział i się zaśmialiśmy.
-Niech ci będzie, ale musisz trochę na mnie poczekać.
-Okej-powiedział. Ja udałam się do łazienki. Po jakiś 10 minutach wyszłam ubrana w ten zestaw:


-Możemy już isć-powiedziałam po czym wyszliśmy z pokoju.
-A wy gdzie się wybieracie?
-Fede, proszę cię.
-No bo nie kumam tego. Najpierw wrogowie od siedmiu boleści. Potem uczennica i korepetytor. Potem on do ciebie przychodzi i teraz gdzieś wychodzicie, wy jesteście do cholery przyjaciółmi albo parą?
-A myślałem, że jestem twoim przyjacielem.
-Bo jestem, ale co tutaj jest grane?!
-To, że jakimś cudem on tu przyszedł i żeby poprawić mi humor idziemy na lody.
-Ale skąd on tu się wziął?
-No bo…Ej no właśnie?!
-Bo Francesca do mnie zadzwoniła, że Lu do niej dzwoniła wiesz o co.
-Aha, teraz już wiem.
-A ja nie, ale już idźcie.
-Pa Feduś-powiedziałam i pocałowałam go w polik. Wiedziałam, że to go wkurzy więc złapałam Leona za rękę i go pociągnęłam w dół.
********************
Hey! Więc się rozwiązało do kogo Fran dzwoniła! V obiecała Leonowi że już się nie będzie cięła no i poznaliśmy mroczną przeszłość Leona
Zabawy dodam w osobnym poście!
/Tinistas
 

 
Hejka! Dziękuję wam bardzo serdecznie za 6825 odwiedzin! Chcę was poinformować że nie będzie mnie przez 2 tygodnie,ponieważ wyjeżdżam do Łeby Także nu
 

 
Jestem w połowie drogi do domu. Nadal nie rozumiem. Jak Marco może wyjeżdżać, zostawić Fran, zostawić nas tak bez słowa? Biedna Francesca. Jest cały czas załamana. Tylko zastanawia mnie to, dlaczego Marco nie widziałam w szkole od tygodnia. Francesca wogóle nic nie mówi na jego temat. Leon próbował się dodzwonić do Marco, ale ten nie odbiera. Zanim się zorientowałam, znajdowałam się przed domem. Wzięłam głęboki oddech i weszłam do budynku tortur. Od progu Amanda zaczęła mnie denerwować i czepiać się tego jak wygądam.
*Ludmiła*
Jestem chora. Cały czas leżę w łóżku. W szkole zaraziłam się od kogoś. Mam wirusa, zapalenie płuc i wysoką gorączkę. I to wszystko przed ostatnią lekcją! Wtedy, kiedy z dziewczynami miałyśmy się umówić do klubu. No cóż, innym razem się wybierzemy.
*Federico*
Żal mi Violetty. Może i jest wredna i egoistyczna, ale jest moją siostrą. Nie rozumiem jak tata może chodzić z Amandą? Dobra przyznaję, na początku ją polubiłem, tak samo V. No, robiła jej na przekó, ale to przez jej durną przeszłość. Nie rozumiem Rayan'a. Jak mógł się tak zachować?
*Violetta*
Wzięłam mój pamiętnik i zaczęłam pisać:
Mamo tesknie.
Mamo dla Ciebie życie moje i wszystko czego zapragniesz.
Nie ma Cię rano,
nie ma Cię w nocy,
nie ma Cię nawet,
gdy łza oczy moczy.
Już tyle lat,
nie słychać Cię w domu,
że słowo "MAMA"
echem niesie się po domu.
Mamo czy już zapomniałaś,
jak bardzo mnie kochałaś.
Ja nigdy nie przestane,
bo jedną mam tylko mamę.
Wiem,że jest Ci tam dobrze,
że tutaj się wszystko zmieni,
że tu nie ma miłości
ani kolorów zieleni.
Mamo wiem,
ale nie bądź taka,
wróć tu jeszcze.
Wiesz,
że ja z Tobą być nie mogę,
zgubiłam naszą drogę.
Potrzebuję Cię z dnia na dzień,
choć boję się tego,
że przez mój egoizm,
zmarnuję życie Tobie,
najwspanialszej osobie.
Sama zdziwiłam się że to napisałam. Zamknęłam fioletowo-różowy notes i wzięłam do ręki komórkę
Do: Luśka
Hey bejb. Wpadniesz? Muszę z kimś pogadać...
V :-*
Od: Luśka
Nie mg mała. Jestem chora. Jakiś dupek mnie zaraził i mam zapalenie płuc,wirs i ^ gorączkę -,- Może pogadaj z Fran?
Lu <3
Do: Luśka
Nie da rady. Ryczy za Marco....
V :-*
Od: Luśka
A no tak zapomniałam....A Feduś? (<3)
Lu <3
-Oj Luśka....Zakochana na amen-zaśmiałam się
Do: Luśka
Wolałabym nie. I tak ma za dużo na głowie. A tak pozatym obiecywałam mu że już nigdy tego nie zrobię....
V:-*
Od: Luśka
Jprdl, nie mów że się znów pocięłaś?!
Lu <3
Do: Luśka
Ja już muszę kończyć....Bye bejb!
V:-*
Od: Luśka
Czyli tak! Ja wale mała :' Dobra......Ale jak wyzdrowieję to se pogadamy...
Lu <3
Natychmiastowo odłożyłam telefon na etażerkę i sięgnęłam po apteczkę w szafce. Stamtąd wyjęłam bandaż i zabandażowałam nadgarstek.
*Francesca*
-Halo?-zapytałam przerywając odrabianie chemii.
-Hej Włochu. Tu Lu. Jest sprawa. V cały czas płacze i chce z kimś pogadać, ja jestem chora, a ty z tego co słyszałam płaczesz za Marco. Z Fede nie chce bo się pocięła znów,a obiecała mu że tego już nie zrobi. Help!
-Dobra, wiem już do kogo zadzwonić, bye!
-Dzięki, bye!-powiedziała blondynka i się rozłączyła. Weszłam w kontakty i wybrałam numer
-Halo?-odezwał się głos po drugiej stronie
****************
Hey kochani!
Oto 8!
Dzięki za tyle odwiedzin!
Tak wiem!
Są wakacje, a ja tak rzadko coś dodaję.
Ale mnie często nie ma w domu.
Ja nie siedzę w pokoju tylko chodzę po mieście.
Ale że teraz jest taka pogoda do dupy (leje i wieje) to napisałąm rozdział!
Mam dla was zabawy!
VS:






Wykreślanka:

zaklepywanka:

kto to?:



Dzięki i bye!/Tinistas
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›